Jutro “Andrzejki”

Witajcie!!!

Tak, jutro ostatni dzień listopada i “Andrzejki”, w minioną niedzielę byłam już na spotkaniu z tej okazji, skontaktowałam się z widzącą koleżanką, która odpowiada za wrocławskąWspólnotę “Wiaryi Światła”, takich grup jest u nas więcej, ale ja mam na myśli taką, z którą byłam kilkakrotnie na kilkudniowych wyjazdach i swego czasu byłam członkiem.
Było bardzo przyjemnie, dużo tańca, poczęstunek ,trochę wróż i miłe rozmowy.
Może zdziwi osoby czytające ten wpis fakt, że były tańce, skoro mamy Adwent, ale była udzielona dyspensa, był z nami również Ojciec Franciszkanin, opiekun tej grupy.
Bardzo się ucieszyłam, gdyż dowiedziałam się, że znajomi spodziewają się maleństwa i przyszła mama jest w zaawansowanej ciąży, ci ludzie kilka lat po ślubie nie mieli dzieci, a potem jedna ciąża skończyła się niepowodzeniem.
Inna znajoma niedawno wyszła za mąż i z małżonkiem mieszka aktualnie w Tarnowskich Górach, gdyż mąż jest stamtąd.
Jutrzejszy dzień jest dla mnie wyjątkowy, gdyż kilkorgu znajomym będę winszować urodzinowo i imieninowo, a uwielbiam takie dni.
Innych Andrzejkowych spotkań już się nie spodziewam.
Pozdrawiam Czytelników tego wpisu bardzo serdecznie.b

O pobycie w Nowym Gierałtowie i co w ogóle u mnie nowego

Witam!!!

Znów tutaj troszkę nie byłam, choć myślałam o napisaniu czegokolwiek, ale tak się składało, iż potem nie pisałam.
Dziś mam sporo luźnego czasu i stwierdziłam, iż pobędę trochę na Klango.
Od 18-go do 20-go listopada z naszych zajęć byliśmy w Nowym Gierałtowie, miejscowość ta jest położona niedaleko Stronia Śląskiego.
Znajomi Małgosi, która jest pomysłodawczyni zajęć, w których biorę udział, mają tam gospodarstwo agroturystyczne.
Jeździmy tam przeważnie dwa razy w roku na weekend.
Gospodarze, to bardzo mili i życzliwi państwo, posesja zwie się bardzo przyjaźnie, bo: “Gościnna Zagroda”.
Bardzo ładne są tam też widoki, bo są góry i dobrze się spaceruje.
Uwielbiam dużą kuchnię, tam zawsze można posiedzieć i porozmawiać przy herbacie bądź kawie, jemy tam także wspólne śniadania, jest lodówka i każdy coś przywozi, wszystko kładzie się na wspólny stół.
Na obiady jeździmy do Stronia Śląskiego, zaś wieczorami grilujemy w wydzielonym pomieszczeniu, zwanym: Kurną Chatą.
Można wspólnie potańczyć i można pośpiewać, niejednokrotnie był ktoś, kto grał na gitarze, ale tym razem nie było osoby z instrumentem.
Mogliśmy pospacerować i sporo pobyć ze sobą to niezwykle ważne dla mnie, stałych uczestników wyjazdu było 14-oro, a w sobotę dojechał mój tato.
Wieczorami odwiedzał nas gospodarz, przychodził do “Chaty” i rozmawiał na najróżniejsze tematy, ten pan posiada ogromną wiedzę i ma ciekawy głos, tak więc słucha się go z ogromną przyjemnością, wspaniale też buduje zdania.
Uważam, że ten wyjazd był jednym z najfajniejszych, w jakich tam uczestniczyłam.
Ogólnie u mnie OK.
Cieszę się bardzo, że wkrótce już zacznę składać życzenia bożonarodzeniowe w listach i wysyłając kartki, bardzo lubię ten czas.
Na zajęciach mamy kilka praktykantek, te, o jakich kiedyś wspominałam, już w zasadzie praktykę skończyły, ale jeszcze się pojawiają, jest również kilka innych, które studiują podyplomowo w tej samej, co wcześniejsze placówce.
Wszystkie dziewczyny są świetne i bardzo pogodne.
Ostatnio zgadałam się z jedną, że mamy wspólną znajomą, z którą od dłuższego czasu kontaktu nie miałam, bo nauka sprawiła, iż trudno się było jakoś skrzyknąć, może uda się odnowić bliższy kontakt.,

Noc listopadowa

Witam!!!

Tytuł wpisu może być dla Was nieco zagadkowy, jakoś, gdybym ja taki tytuł wpisu, czy czegokolwiek przeczytała, pomyślałabym, że chodzi o Powstanie Listopadowe, ale nie, otóż, mamy właśnie noc i jest listopad, ja rzadko o takiej porze jestem na Klango, ale dziś był trochę zakręcony dzień, więc przedłużyło się moje działanie na kompie, a tak się składa, że jutro wyjeżdżam i przez 2 dni nie będzie mnie we Wrocławiu ani w Internecie, jadę z zajęć, na które uczęszczam, do Nowego Gierałtowa, bo mamy taką tradycję, iż zwykle dwa razy do roku tam jeździmy, bo znajomi inicjatorki zajęć mają tam gospodarstwo agroturystyczne.
Jest tam fajniutko.
Na ogół wieczorem gril, dużo przechadzek i sympatycznych pogawędek.
Jedziemy na ogół samochodami.
Wybieram się autem z koleżanką i jej tatą, który jedzie z kumpelką, a poza tym jedzie też tym samochodem moja mama i wspólna, koleżanki i moja, kumpelka.
Wieczory w Gierałtowie są wyśmienite, można wspólnie pośpiewać, na ogół jest gitara, ale teraz raczej jej nie będzie.
Pozdrawiam Wszystkich Czytelników wpisu bardzo cieplutko.

Pogodna niedziela

Kochani!!!

Dzisiaj jest niedziela nie grzesząca nadmiarem pogodności, jeśli idzie o warunki atmosferyczne, ale ja mam radosny nastrój.
Odwiedziłam z rodzicami babcię, tę mieszkającą we Wrocławiu, porozmawialiśmy przy kawie i słodyczach, byli też ciocia i wujek, przyznaję, że miło było się spotkać, zwłaszcza, iż wujostwa już trochę nie spotkałam, są aktualnie zajęci, bo ich pierwsza i jedyna córka w kwietniu wychodzi za mąż, Małgosia ma 30 lat, nie jest jedynaczką, ale ma brata, więc córką jest jedyną.
Cieszę się, że mogliśmy się zobaczyć, babcia była również ogromnie rada, cieszy się niezmiernie, bo dwójka jej wnuków spodziewa się dziecka, a to będą pierwsze prawnuki.
Po powrocie do domu zajrzałam do mailowej skrzynki, ale nie było newsów, natomiast dostałam 3 SMSy, na 2 planuję odpisać dziś, a 1 zostawię sobie na jutro.
Dużo radości sprawił mi dziś również czas pogawędki z kolegą z Krotoszyna, to kumpel jeszcze z klasy w podstawówce, mamy od czasu do czasu kontakt, pracuje w Zakładach Aktywności Zawodowej i w firmie farmaceutycznej, gdzie sprawdza prawidłowość napisów brajlowskich umieszczanych na lekach.
Muszę przyznać, że to fajniutka praca, ja bardzo cenię to, iż mamy te napisy, gdyż to bardzo upraszcza korzystanie z medykamentów, sama tego doświadczyłam, gdyż co dzień zażywam leki.
Mam nadzieję, że koledze uda się w owej firmie popracować dłużej, już jest tam przeszło 2 lata zatrudniony i trafił do tej firmy przez przypadek, bo był u siebie w Związku Niewidomych na spotkaniu z przedstawicielami owej firmy.
Byłam dziś na Eucharystii, która była koncelebrowana, jedna z intencji, to prośba o zdrowie i Boże błogosławieństwo dla Jakuba, było też podane nazwisko, bo chłopczyk kończył 5 lat, od razu się zorientowałam, że Mały jest synem koleżanki szkolnej mojej siostry, chodziły do jednej klasy, czas tak prędko mija, nie sądziłabym, iż to już 5-te urodziny, ale istotnie, nawet po dłuższym namyśle przypomniałam sobie, że tak było.
Pozdrawiam Czytelników mego dzisiejszego wpisu bardzo gorąco.
Mam nadzieję, że niebawem znowu tu napiszę coś.

O rozmaitościach z mego życia w ostatnim czasie

Kochani!!!

Już niebawem kilka dni luźniutkich, ja w sumie niczego wielkiego nie planuję, ale wiem, iż spotkam się w jeden z nich z widzącą koleżanką, zresztą moją imienniczką.
Spotkanie w minioną niedzielę było świetne, dużo spacerowałyśmy Rynkiem oraz okolicami, w tle słyszało się grających, oczywiście ludzi sporo, aczkolwiek nie nadmiernie tłoczno, odwiedziłyśmy również milutką cukierenkę, o wdzięcznej oraz pogodnej nazwie: “Babeczka”, tam przy pysznych rzeczach, herbatce oraz cieście, szybko i wesolutko minął nam czas.
Wracało nam się również dobrze, dziewczyny, tzn. Asia i Agnieszka, z którą Joasia wracała, przesiadły się na naszym osiedlu do innego autobusu, by dojechać do Asi, miały sporo czasu, więc jeszcze przeszłyśmy się nieco po pobliskich terenach, zapraszałam do siebie, ale w sumie ta ilość czasu nie pozwalała na dłuższy pobyt w moim domu.
Wczoraj wróciła z Kasiny moja mama, była tam nieco z uwagi na Dni: Wszystkich Świętych i Zaduszny.
Muszę przyznać, iż choć rozmawiałyśmy często, nawet bardzo, jednak te pogawędki nie zastąpiły w pełni obecności mamy w domu, już sam fakt, że jest, ubarwia dni.
Czuje się inną atmosferę w mieszkaniu.
W miniony poniedziałek ja i Asia Kowalska odwiedziłyśmy naszą wspólną znajomą, która jest pomysłodawczynią zajęć, w których uczestniczymy.
Cieszę się bardzo, gdyż Małgosi jest świetna, jej pogoda ducha i ciepło ubarwiają niejedną trudną chwilę, zawsze potrafi użyczyć tej swojej niezwykłości innym.
Podała pyszne ciasto i kolację.
Dużo rozmawiałyśmy.
Po spotkaniu Małgosia odwiozła Asię i mnie samochodem do domu
Tak się rozpędziłam, iż nie wyjaśniłam, o kogo chodzi, otóż nasza znajoma ma na imię Małgosia.
Pozdrawiam Was, Kochani, bardzo gorąco.
Muszę tu jeszcze nadmienić, że w poniedziałek składałam życzenia urodzinowe koledze z podstawówkowej klasy, Andrzejowi, mamy kontakty od czasu do czasu, od lat się nie widzieliśmy, ta rozmowa sprawiła mi niemałą uciechę, gdyż wiele wspominaliśmy i było to wspaniałe, pozwoliło bowiem sięgnąć do tego, co minęło, ale wydarzyło się w rzeczywistości, która z perspektywy czasu jest bardzo cenna, bardzo chciałabym kiedyś spotkać moją klasę z tamtej epoki, brzmi nieco górnolotnie, lecz myślę, że tamten czas był epoką w mej egzystencji. .

Co dziś u mnie

Witajcie!!!

Dziś mamy niedzielę, już byłam na mszy, również na spacerze, a niebawem w towarzystwie Asi, chodzi o “AsięKowalską”, Klangowiczkę - i dwó praktykantek, wybieram się do miasta, konkretnie pojedziemy do Rynku, bardzo lubię ten nasz, zawsze jest tam miły gwarek, jacyś indywidualni ludzie bądź zespoły grają albo śpiewają, można usłyszeć rozmowy w obcych językach, poza tym jest sporo miejsc, gdzie można coś zjeść , bądź wypić oraz przy tym posiedzieć, nasz Rynek, wiem to z relacji osób widzących, jest pięknie odnowiony i jest porównywalny z takimi miejscami innych miast Europy, kiedyś jedna znajoma z Krakowa, gdy zobaczyła nasz Rynek, stwierdziła, że ichniejszy jest gorszy, ale myślę, że trudno tutaj czynić porównanie, bo każdy jest w innym klimacie.
Na Klango miałam kilka wiadomości i sądzę, że odpiszę na jedną, która pozostała, gdy wrócę z wypadu.
Planuję również zadzwonić do paru osób, ale również, gdy wrócę.
Dzisiaj jeden z mych kolegów, również niewidomy, ma urodziny, nie jest on jednak w żaden sposób z Klango związany, ponieważ nie posiada komputera.
Cieszę się, że listopad tegoroczny jest póki co, ciekawy, gdyż nie cierpię obfitego śniegu i oblodzenia, a na razie pod tym względem jest dobrze.
Pozdrawiam Wszystkichczytających ten wpis, najserdeczniej i winszuję tego, co najlepsze.

O dzisiejszych imienniczkach

Serdecznie i najgoręcej pragnę powitać Wszystkich Czytelników tego wpisu.

Przepraszam, Kochani, iż znowu tu mnie przez pewien czas nie było, tak się jakoś poskładało, mój nastrój w ostatnim okresie był różny, bo wczorajszy dzień sprzyjał zadumie i przypomnieniu, iż różnych ludzi, których kochałam lub lubiłam, już nie ma tutaj, tj. na Ziemi, dziś też słyszałam zdanie mówiące o tym, iż Dzień Zmarłych jest też pochyleniem się nad własną śmiercią i rzeczywiście, mamy w tym dniu głębszą świadomość tego, iż kiedyś śmierć przyjdzie, lecz będąc wczoraj na Eucharystii, poczułam się bardzo podniesiona na duchu, ponieważ teksty liturgiczne pokazywały, że po drugiej stronie życie będzie trwało nadal, jest bowiem wiele mieszkań w Niebie, słowa te są świadectwem na to, iż jeśli będziemy dobrze żyć, znajdziemy się tam i spotkamy tych, których kochamy.
To jest piękne, ksiądz we wczorajszym kazaniu podkreślał to, iż w Domu Ojca będzie wieczna radość i by bezgranicznie Bogu zaufać.
Ale odbiegam od głównej kwestii.
Dzisiaj imieniny Sylwii, w moim życiu kilka kobiet noszących to imię się przewinęło, ale dwie wspominam szczególnie, no, jedna z nich to moja najukochańsza kuzynka, która jest mamy siostrzenicą, Sylwia jest rok starsza ode mnie.
Jest mężatką oraz mamą dwóch córek - 17-letniej Karoliny i 6-letniej Julki.
Sylwia zawsze była i jest osobą bardzo pogodną, choć nie zawsze było jej łatwo, gdyż jej tato naskutek cukrzycy był bardzo schorowany, myślę jednak, że córka odziedziczyła po nim pogodność.
Sylwia spędzała ze mną w dzieciństwie większość wakacji u naszej babci i u siebie, bo najłatwiej jest nam się spotkać podczas wakacji, gdyż moja kuzynka zawsze mieszkała w Nowym Sączu.
Z dzieciństwa też pamiętam wspólne zabawy w pociąg z krzeseł, szkołę i “bal złoczyńców”, chodzi o zwyczajną zabawę, podczas której obie coś śpiewałyśmy lub recytowały, razem bądź osobno, ale ja po prostu wtedy lubiłam wymyślać oryginalności i wymyśliłam ten bal złoczyńców, bo brzmiało wtedy wg mnie ciekawie.
Często po takich prezentacjach był jakiś poczęstunek, Sylwia robiła np. kisiel i były też sezonowe owoce oraz ciastka.
Inna Sylwia, to koleżanka z klasy w szkole podstawowej, Sylwia mieszkała w Lubinie k. Legnicy i niemal całą podstawówkę chodziłyśmy razem do klasy.
Moja koleżanka miała przepiękny głos, nie ksztaałciła się wtedy w żadnej muzycznej szkole, ale sądzę, iż taki talent odziedziczła po rodzinie mamy, gdzie były osoby muzykalne, jej wujowie grali na weselach.
Jeden też przez pewien czas grał w piosenkach Eleni.
Jakiś czas po szkole utrzymywałyśmy kontakt, ale później się urwał.
Sylwia po podstawówce poszła do zwykłej szkoły zawodowej w rodzinnym mieście, ja natomiast zostałam w ośrodku, gdzie nadal uczyłam się w liceum.
Sylwia jest rok młodsza niż ja.
Miała zawsze talent do pisania, aczkolwiek nie tworzyła często i raczej tak dla siebie, ułożyła też piosenkę, którą wykonywała na kasecie, jaką nagrała dzięki współpracy z Kieleckim Krajowym Centrum Kultury Niewidomych.
Pozdrawiam Moich Miłych Czytlników najserdeczniej i życzę dobrego popołudnia.y

O zwyczajności dnia

Witam!!!

Strasznie dawno mnie tutaj, tzn. na blogu nie było, troszkę, ponieważ wciąż coś się działo i nawet, chociaż zamierzałam, tu zajrzeć, w końcu zmieniałam opinię na ten temat, no i potem jeszcze te niewesołe wieści na temat Klango.
Bardzo bym pragnęła, żeby przetrwało, ale liczę się z tym, że może być różnie, bo w sumie od kilku osób słyszałam zróżnicowane opinie.
Myślę, że trzeba po prostu poczekać na rozwój wydarzeń.
Jestem teraz generalnie w domu z tatą i siostrami, ale tak naprawdę, sporo sama, ponieważ mama wyjechała do Kasiny, już z racji Dni: Wszystkich Świętych oraz Zmarłych i wróci najprawdopodobniej za dwa tygodnie.
Mój tato od końca lipca jest na emeryturze, ale w dalszym ciągu pracuje, tylko, że już nie tak, jak do tej pory, gdyż wcześniej kończy pracę.
Cieszę się, bo uważam, że ma obecnie generalnie więcej czasu, teraz często zawozi mnie na zajęcia i po nich do domu, przed emeryturą, raczej mniej było takich możliwości, żeby mi towarzyszył w obydwie strony, zwykle mnie z naszych spotkań odbierał.
W ostatnią sobotę miałam dwie miłe koleżanki gościnnie, Asię, ona jest również Klangowiczką i wspólnie uczestniczymy w zajęciach oraz Agnieszkę, jaka studiuje w Dolnośląskiej Szkole Wyższej Edukacji, która jest placówką niepubliczną, Agnieszka studiuje pedagogikę, jej specjalność, to: terapia zajęciowa.
Jest bardzo miłą i pogodną osobą.
Asia też jest taka, ale już nie wgłębiam się w Asiulki opisywanie, ponieważ na Klango jest wielu osobom znana.
Wiem, że tu zaglądają nie tylko tzw. Klangersi, ale poświęcę Asi czas osobno, gdyby ktoś był zainteresowany z światka poza Klango.
Posiedziałyśmy przy herbatce i ciastkach, bły też takie pierożki, znaczy taki rodzaj ciasta, pograłyśmy również wChińczyka.
Ani się obejrzałyśmy, jak minęły dwie godziny wspólnego bycia.
Ponieważ okres praktyki jeszcze potrwa, mam nadzieję, iż jeszcze nieraz się tak spotkamy, może uda się również w troszkę większym gronie.
Obiecuję bywać aktywniejsza i zamieszczać tutaj wpisy częściej, pozdrawiam Moich Kochanych Czytelników bardzo, bardzo ciepłutko.

Chcę się pożegnać

Mili Czytelnicy!!!

Tak się składa, że jutro jadę do znanej już wielu z Was Kasiny Wielkiej i przez okres ok. 5-ciu tygodni raczej się na Klango nie pojawię, dlatego myślę, że warto powiedzieć, że będę mocno tęsknić, ale nie jest tak źle, na pewno będziecie mogli dzwonić na numer babci, jeśli będziecie chcieli, no i też na komórkę, z racji nędznego zasięgu, ta druga możliwość może być gorszym rozwiązaniem, ale cóż…
Zawsze możecie napisać SMSa, a ja, gdy zasięg będzie, odczytam takowego i nań odpowiem.
Powiem, że tym razem nawet mam ochotę pojechać do Kasiny, gdyż wiążę z tym wyjazdem fajne plany, pomyślicie, że w głowie mi się pomieszało, kiedyś tak narzekałam, a obecnie się cieszę, nie, ja nadal żałuję, że z zasięgiem jest tam źle, ale wiem, że babcia bardzo chce, bym tam z nią była, a mogę dużo czytać, pisać sporo listów, no i zaprzyjaźniłam się z bardzo miłą dziewczyną, która jest 2 lata młodsza ode mnie.
Znałam ją wcześniej, ale w ubiegłe wakacje ta znajomość się stała bliższa, wcześniej miała taki charakter bardziej grzecznościowy.
Odwiedzamy się, a gdy jestem we Wrocławiu, dzwonimy do siebie.
Wszystkim Moim Miłym Czytelnikom życzę wszystkiego dobrego i serdecznie pozdrawiam.
Na pewno, gdy wrócę, będzie o czym tu opowiadać, a teraz pozostanę jeszcze trochę na Klango, bo będę chciała parę wpisów skomentować, poczytać newsy oraz odpisać na parę wieści.
Cudownie, że jest taka przystań pośród zawirowań życia, jak Klango.

I mamy sierpień

Witam!!!

Dawno tu nie pisałam, bo najpierw mnie nie było, a po powrocie było mnóstwo różnych zaległostek do nadrobienia, jeszcze nie ze wszystkim sobie poradziłam, ale myślę, że powoli dam radę, zwłaszcza, że niebawem znowu jadę do Kasiny Wielkiej i tam zapewne jedną z czołowych mych frajd będzie pisanie listów brajlowskich, a zaległości, o których wspomniałam, właśnie dotyczą tych listów w większośc
O obozie, na którym byłam i poprzednim pobycie na Południu kraju, będzie oddzielny wpis, teraz chcę napisać o tym, że dużo radości sprawia mi uczestnictwo w spotkaniach duchowych pielgrzymów na Jasną Górę.
Zawsze marzyłam o tym, by kiedyś pójść na taką peregrynację, ale wiem, że w moim wypadku nie byłoby to raczej możliwe, ponieważ operacje mózgu, które przeszłam, spowodowały, iż łatwo się męczę, jeśli nawet idę na dłuższą wycieczkę albo spacer, mam na uwadze, aby już tego dnia, np. z kimś się nie umawiać, z kimś, z kim uprzednio nie wychodziłam, bo po takiej drodze czuję się mocno zmęczona i potrzebuję odpocząć, tak na maksa, tzn. poleżeć. gdy jeszcze byłam w liceum, długi dzień lekcyjny także powodował, że po powrocie do domu, musiałam nieco odpocząć, czasem nie, gdy były akurat lżejsze przedmioty, ale zazwyczaj, tak.
Znam kilka osób, również niesprawnych, jakie były na pieszej pielgrzymce do Częstochowy i one mi też odradzały pójście.
O osobach peregrynujących duchowo i że można się do takiej grupy zapisać, nieraz słyszałam, ale ponieważ na ogół w okresie pielgrzymki wrocławskiej, byłam poza rodzinnym miastem, nie zapisywałam sięna to.
W tym roku tak się złożyło, że między obozem a wyjazdem powtórnym do Kasiny, jestem dłużej w domu i bliska widząca koleżanka, mieszkająca na sąsiednim osiedlu, która zapisała się do grupy duchowych pielgrzymów, zaproponowała, abyśmy poszły razem na jedno spotkanie, tak uczyniłyśmy.
Bardzo mi się podobała atmosfera, miły ksiądz, przekazywał pozdrowienia od osób będących dosłownie na szlaku pielgrzymki.
Śledziliśmy również fragmenty filmu z ubiegłorocznej peregrynacji, ksiądz powiedział kazanie, nawiązał w nim do patriotyzmu, kazał zastanowić się nad tym, co robi każdy z nas, by ojczyzna mogła być z niego dumna, odmówiliśmy wspólnie dziesiątkę Różańca i odśpiewali tradycyjny Apel Jasnogórski, wspólnie śpiewaliśmy również pieśni poświęcone Matce Bożej, te tradycyjne i nowsze.
Wczoraj też z tą samą koleżanką wzięłam udział w takim spotkaniu, wczoraj było wystawienie Najświętszego Sakramentu i adoracja oraz piękne kazanie mówiące o tym, aby mieć w sobie więcej pokory, nie bać się tego, co będzie tu, na ziemi, i w Wieczności.
Należy rozmawiać z Bogiem i Mu zaufać.
Na wcześniejszym spotkaniu mogliśmy przystąpić do Komunii Św., ponieważ było to w dniu poświęconym Matce Boskiej Anielskiej i istniała możliwość uzyskania odpustu zupełnego.
Dziś i jutro również planuję wybrać się na spotkanie.
Dziś planuję również złożyć telefonicznie życzenia urodzinowe koleżance spoza Wrocławia, może uda się też jeszcze z kimś pogadać albo popisać.
Wczoraj były urodziny mej mamy i imieniny mojej siostry Dominiki, siostrze bezpośrednio składałam powinszowania, a do mamy dzwoniłam, bowiem jest w Kasinie, od 26-go czerwca jest poza domem.
Tak się u nas poskładało, że są dwie okazje do świętowania 4-go sierpnia.
Czas tak prędko mija, już mamy kolejny miesiąc roku, a mam czasem wrażenie, że ten rok tak niedawno się rozpoczął.
Ale cóż…
Czas musi płynąć i podobno na ogół mija szybko, gdy coś wokół się dzieje.
Pozdrawiam Czytelników bloga wakacyjnie i letnio, w znaczeniu pory roku. .

Następna strona »